Zwracać uwagę na wszystko i starać się
o najwyższą doskonałość w małych rzeczach.

"Zimna woda zdrowia doda". Wszyscy znają to powiedzenie, w którym jest dużo racji. Jednakże mówiąc tak, nie zawsze mamy pojęcie o tym, która woda jest zdrowa a która nie, którą należy pić a której należy unikać, aby nie doprowadzić swój organizm np. do odwodnienia. Czyż nie brzmi to paradoksalnie? Pijąc wodę doprowadzamy swojego organizmu do odwodnienia, które może zakończyć się śmiercią.

Wszyscy pijemy wodę. Czy pijemy jej dużo, i czy tyle ile potrzeba?. Wszak 70% masy ciała dorosłego człowieka - to woda. U dzieci wartość ta wzrasta do ok. 78%. Ja wolę pić wodę źródlaną, ty - mineralną niegazowaną, on mineralną gazowaną. Czy to dobrze mieć taki duży wybór?. Proszę, niech ktoś mi odpowie: która z nich jest lepsza dla naszego organizmu i dlaczego?.

Jaką wodę warto pić?.

Większość Polaków najchętniej do picia wybiera wodę źródlaną, bo ona najczęściej kojarzy się z czystym środowiskiem naturalnym naszych gór i uzdrowisk. Ale czy ktoś pijąc Nałęczowiankę zdaje sobie sprawę z tego, że wykupiona została przez firmę Nestle, a Żywiec Zdrój należy do Danona ?. Kropla Beskidu- wymyślona zaledwie przed rokiem przez

Coca-Cola i odpowiednio rozreklamowana - od razu stała się hitem najlepiej sprzedających się wód w Polsce ( dziś ma już 9% rynku po Nałęczowiance-11%, i Żywcu Zdrój 25 % rynku).

Czy to dobrze, że pijemy tak dużo wody źródlanej?.

Na wykładach w Kobylej Górze zawsze zwracam uwagę na fakt, że moim zdaniem woda jest czwartym rodzajem pożywienia- równie ważnym a może jeszcze ważniejszym niż białka, tłuszcze i węglowodany. Wszak bez wody możemy żyć tylko kilka dni a bez pożywienia nieporównywalnie dłużej ( zależy to od ilości zgromadzonych w naszym organizmie drugiej generacji węglowodanów- czyli zapasów tłuszczu, od których przecież zależy przecież np. niedźwiedzia w czasie snu zimowego ).

Moja żona dr n. med. Danuta Wróbel na wykładach niezwykle staranie podkreśla: woda - tak jak pożywienie - powinny dostarczać organizmowi cennych składników takich jak m.in. wapń, magnez, potas, lit i inne. Tych niezbędnych pierwiastków dostarcza nam woda twarda, z dobrego źródła.

Woda wodociągowa jest przemysłowo przetworzona i prawie zawsze jest wodą miękką będąca równocześnie niezwykle agresywnym związkiem chemicznym. Czy widzieliście kiedyś rury, którymi płynie woda zdemineralizowana?. Są zeżarte od środka, bo jest niezwykle aktywna chemicznie wchodząc w reakcje chemiczne ze ścianą rur przepływowych. Takich właściwości nie posiada woda twarda. Poruszając ten problem

( oczywiście w skróconym zarysie - z braku czasu) na wykładach w Kobylej Górze, pytam naszych kuracjuszy, którzy np. już w ciągu 10 dni pobytu na turnusie otrzymali ogromną porcję wiedzy - jaka jest woda w Kobylej Górze?. Jedni mówią: twarda, inni - miękka. Trwa licytacja- w końcu zapada cisza- wtedy ja mówię: W kobylej Górze woda jest mokra!. Śmiech na sali. Kto ma rację. Ja na pewno mam rację - ale rację mają i Ci, którzy mówią, że woda w Kobylej Górze jest miękka, bo jest naprawdę miękka, tak jak w miastach.

W badaniach amerykańskich dowiedziono, że kobiety, które piją dużo wody mineralnej, czyli bogatej w biopierwiastki ( minerały ) mają zawsze prawidłowy poziom niezbędnych dla zdrowia ( a i dla życia też ) pierwiastków - niektóre, te najważniejsze wymieniłem wyżej.

Woda źródlana dostarcza ich w niewielkim stopniu. Przypuszczam, że każdy z nas w swoim bliższym lub dalszym środowisku( okolicy ) potrafi wskazać źródła lub źródełka wody uchodzące za cudowne, lub też i studnie, w których " bije" woda żywa, naenergetyzowana w sposób naturalny od czasów pradawnych, z których czerpana i pita daje orzeźwienie dla zmęczonego wędrowca ( kto dziś wędruje?!) lub utrudzonego pracą w upalne dni żniwne rolnika. Przeważająca większość wód źródlanych to wody o śladowych ilościach składników mineralnych a im ich jest mniej, tym wartość zdrowotna takiej wody jest mniejsza. Powiem więcej - woda pozbawiona składników mineralnych jest wręcz szkodliwa dla człowieka i dla zwierząt też. Wypicie np. 5 litrów wody destylowanej ( uwaga na filtry osmotyczne!) doprowadza człowieka do śmierci ponieważ nie tylko rozrzedza ona naszą krew- a krew - to nie tylko najcenniejszy ze wszystkich płynów naszego organizmu ale i jeden z licznych organów niewiarygodnie cudowny i wyjątkowy, jedyny narząd, który jest płynem - płynem najcenniejszym, ze wszystkich płynów. Osocze krwi zawiera przecież aż ok. 92% wody i jest elektrolitem zbliżonym do składu najczystszej wody oceanicznej. Woda taka wypłukuje także wszystkie potrzebne nam składniki mineralne.

W siermiężnych czasach PRL-u - wodę, przeważnie gazowaną - sprzedawano z saturatorów ulicznych. Najbardziej spragnieni lub i nie świadomi - pili ją - a dzisiaj po badaniu pasożytów metoda Voll'a - zadają sobie pytanie: skąd to u mnie?.

Lata 90-te ub. wieku - to pewnego rodzaju olbrzymi postęp w postaci produkcji wody najczęściej niegazowanej w plastikowych butelkach ( w których, w czasie niewłaściwego magazynowania tworzą się dioksyny), której konsumpcja ciągle wzrasta.

W chwili obecnej w Polsce kupujemy ją za prawie 1.5 mld. zł. w ciągu roku i będziemy w przyszłości wydawać coraz więcej, ponieważ przeciętny mieszkaniec naszego kraju, który wcześniej wypijał ok. 15 litrów rocznie, dziś wypija już ok. 50 litrów i ilość ta stale rośnie ( dla porównania Francuz wypija 120 litrów, Czech ponad 70 litrów, - liderem jest Włoch wypijający ok. 160 litrów rocznie).

Za naszego życia, na naszych oczach widzimy jak bardzo zmienił się klimat w Europie- w tym także i w Polsce- jak bardzo lato w tym roku upodobniło się do afrykańskiego ( z różnymi konsekwencjami zdrowotnymi w postaci m.in. nowych chorób dotychczas niespotykanych w Polsce)- to jakie wnioski należy wysunąć z tego chociażby faktu?.

Przyjmuje się na ogół, że przeciętnie powinniśmy wypijać 30 ml wody na 1 kilogram masy ciała/ na dobę. Czy my, stosując żywienie niskowęglowodanowe wypijamy tę zlecaną ilość?. - W czasie trwania turnusów, tak - bo ciągle o tym przypominamy- ale potem u siebie w domu?. Pytanie to pozostawiam bez odpowiedzi.

Z fizjologii wiemy, że nasze nerki filtrując krew w ciągu doby wytwarzają ok. 180 litrów moczu pierwotnego, z którego do krwi z powrotem wchłania się ok. 178 litrów wody wraz z niezbędnymi dla nas składnikami. Ostatecznie wytwarzamy ok. 2 litry moczu, ale jego ilość ściśle zależy od ilości wypijanych płynów bo obowiązują tu ścisłe reguły bilansu. Nie chcę tutaj wdawać się w nużące szczegóły tego zagadnienia, ale powiedzieć trzeba, że nerki drogą wytwarzania moczu odtruwają nasz organizm przede wszystkim ze szkodliwych odpadków metabolicznych. Przy prawidłowym metabolizmie wodnym odtruwanie to jest sprawne i prawidłowe. Gdy brakuje wody, organizm stara się maksymalnie ją oszczędzać i pozyskiwać bezpiecznie wszędzie tam, gdzie się da-czyli skąd? - najczęściej z kału z jelita grubego ( jest to m.in. główna przyczyna przewlekłych zaparć stolca ), oraz wytwarzając skąpe ilości moczu- rażąco widoczne w czasie upałów( mocz taki jest bardzo zagęszczony, nieprzyjemnie pachnie, ma ciemne zabarwienie i jest doskonałą pożywką dla bakterii i taki stan ułatwia im penetrację do całego układu moczowego dając zakażenia i doprowadza do powstawania kamieni nerkowych ). Zatem o bilansie wodnym decydujemy my sami dostarczając odpowiednią ilość wody naszym nerkom. Mniejszy wpływ lub prawie żaden mamy natomiast w procesie utraty wody z naszym potem i z wydychanym powietrzem.

Na turnusach, kiedy pytam naszych wspaniałych kuracjuszy przyjeżdżających do nas z najdalszych krańców świata- ile wypija Pani (Pan) wody? - słyszę odpowiedzi - niedużo, bo mi się nie chce pić. Jest to typowa odpowiedź. - Nam się nie chce pić ( nie odczuwamy pragnienia ) z kilku powodów: Najważniejszy z nich to stosowana dieta niskowęglowodanowa, dalej - niskie spożywanie soli i trzeci - jakże ważny powód- to brak ruchu- coraz to większy brak ruchu! Największe nieszczęście dzisiejszego człowieka to brak ruchu! Włączyłem ten czynnik do wielu ważnych przyczyn prowadzących do powstawania miażdżycy.

Wojciech Oczko profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w XV wieku powiedział:

" ruch może zastąpić każdy lek, ale żaden z leków nie może zastąpić ruchu". On to już wtedy wiedział, a przecież nie było wówczas ani samochodów ani telewizorów- poniekąd także i jakże toksycznych współczesnych lekarstw, którymi bezkarnie coraz częściej faszeruje się współczesny człowiek ( groźne leki odwadniające - m.in.).

W czasie przyjęć na turnusach - mówię do pacjenta ( który chce być zdrowy natychmiast) z dużą nadwagą: " proszę Pana trzeba się więcej ruszać - spacerować, jeździć na rowerze itd." On mi odpowiada - ależ ja przez cały dzień mam bardzo dużo ruchu, bo cały czas jeżdżę samochodem! Pozostawiam to bez komentarza.

Dlaczego jednak, skoro pijemy coraz więcej wody- tak mało o niej wiemy? Dlaczego zamiast pić wodę wartościową, sięgamy po tę mniej przydatną dla zdrowia?

c.d.n.

Jan Wróbel

Lekarz internista

Arkadia Polania 

Zwracać uwagę na wszystko i starać się o najwyższą doskonałość w małych rzeczach.

c.d.

W tej drugiej części mojego artykułu chcę odpowiedzieć na wcześniej postawione pytania. Jeżeli nie wszyscy to większość z nas nie posiada dostatecznej wiedzy nie tylko w nazewnictwie ale i klasyfikacji na temat wody jaka kupujemy w butelkach. W butelkach szklanych jest zdrowsza. Trudno jest przecież organoleptycznie odróżnić tę źródlaną od mineralnej.

Uprzednio wspominałem, że woda wodzie nierówna. Mojemu zdrowiu może służyć ta woda i tę piję stale, ale dla Ciebie może ona już być szkodliwa. Wszyscy, którzy choruja na choroby układu krążenia takie jak m.in. niewydolność serca, nadciśnienie, oraz choroby związane z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej ( cukrzyca, otyłość ) nie powinni pić wody, która zawiera dużo sodu( NA, bowiem ma ona zdolność zatrzymywania wody w organizmie. Łatwo zatem przedawkować nie tylko ten pierwiastek ale i inne też, które zawarte są w wodzach leczniczych, jeśli pijemy je bez kontroli lekarza. Niektóre są wręcz szkodliwe np. wody radanowe dla chorych z chorobą nowotworową przebytą lub aktualną.

Zdrowy człowiek - jeśli uważa sięga takiego- jaką wodę powinien pić? Powinien pić naturalną wodę mineralną, ze średnią zawartością minerałów, bo taka woda zawiera również niewiele sodu. Jest więc poniekąd wodą uniwersalną.

Uczeni zajmujący się rolą minerałów odpowiedzialnych za stan naszego zdrowia uważają zgodnie, że braki wapnia w organizmach współczesnych ludzi( którzy jak wiemy nie zawsze są homo sapiens ) są m. in. ważną przyczyną prowadzącą do powstania ok. 140 różnorodnych chorób przewlekłych. Skoro tak jest, to zwracajmy pilną uwagę nie tylko na zawartość wapnia ( Ca) w wypijanej wodzie ale także przede wszystkim i magnezu, bo oba te pierwiastki do naszych komórek na " jednym wózku jadą". Wśród najważniejszych jedenastu pierwiastków, z których zbudowane jest nasze ciało magnez zajmuje ( niechlubne? ) jedenaste miejsce- zaledwie 0,01% - na pierwszym miejscu jak wiemy jest wodór ( H2) - przeszło 63% w składzie atomowym naszego ciała. Ciągle jednak słyszymy, że nam go brakuje. Na wykładach w Kobylej Górze, to magnez jest tym m.in. pierwiastkiem, na który zwracam szczególna uwagę, wskazując równocześnie gdzie go szukać aby zaspokoić nasze potrzeby.

Z biochemii wiemy, że w każdej sekundzie w każdej komórce naszego ciała - bez wyjątków - zachodzi 600 różnych reakcji biochemicznych, a nasz " Król życia" zawsze bierze udział w 300 z nich

Wody naszego Pogórza ( Muszyna, Piwniczna, Kłodzko) oraz Kujaw zawierają bardzo dużo magnezu, bo aż 100-200 mg w 1 litrze. Jakie ubogie przy nich sa renomowane zagraniczne wody mineralne o zawartości magnezu np. 6 mg i wapnia 10 mg. Ale krzykliwa i skuteczna reklama takiej wody powoduje, że chętnie ja piją nie tylko sportowcy wyczynowi ale także wszyscy aktywni fizycznie.

Ważna jest także suma wszystkich minerałów zawartych w wodzie. Dlatego też idąc kupować wodę, sprawdzajmy co ona zawiera. Tutaj musimy posiadać odpowiednią wiedzę. W sklepie znajdujemy wody, które zawierają niecałe 200 mg minerałów w 1 litrze, obok nich będą takie, które zawierać mogą 2 tysiące i więcej - a królowa wód - nasza woda Zuber ma aż 23 tysiące różnych minerałów w 1 litrze wody. Tę wodę w odpowiednich ilościach jako domieszkę do innych wód zalecam niektórym moim pacjentom na turnusach, u których zachodzi podejrzenie niedoboru nie tylko w/w pierwiastków ale i litu też.

Dlaczego ja o tym piszę? Ano dlatego, że oddziaływanie wody na organizm może być różne. Zależy ono od: stężenia soli mineralnych rozpuszczalnych w wodzie - winno ich być w sumie przynajmniej 1000 mg/l lub określonego stężenia cennego dla nas magnezu - już od 50 mg/l, wapnia powyżej 600 mg/l. Skoro to już wiemy, to spójrzmy np. na Nałęczowiankę ( jest to woda naturalna mineralna o średniej zawartości minerałów ). Suma składników mineralnych = 709 mg/l, w tym jest 23 mg Mg. 114 Ca, 488 wodorowęglanów.

Co zatem można powiedzieć o takiej wodzie, że jest to woda mineralna? A taka nazwa widnieje na etykiecie. Czytałem kiedyś, że urządzono degustacje wód w celu wybrania najlepszej. Nie powiem gdzie. Wybrano " najlepszą " z francuskim napisem ( a jakże), który w prostym tłumaczeniu na język polski brzmi " woda z tyłka" Jak mogło do tego dojść - spyta ktoś. Ano mogło, bo w klasyfikacji wód butelkowanych panował i panuje bałagan - stąd też nie wszystkie te same potrzebne nam minerały w ilościach oddziaływających na nasz organizm i na nasze - coraz to bardziej zawodne zmysły.

Podział wód jaki jest na : niskozmineralizowaną (poniżej 500 mg składników mineralnych w litrze), średniozmineralizowane ( od 500-do 1500 mg/l ), oraz wysokozmineralizowane ( powyżej 1500 mg/l ), może nas nawet poniekąd wprowadzić w błąd, bo inne znaczenie ma np. zawartość w 1 litrze 50 mg magnezu ( woda niskozmineralizowana ), a w nim np. 1000 mg wodorowęglanów ( woda wysokozmineralizowana ).

W Polsce produkuje się kilkaset różnego rodzaju wód butelkowanych, z czego około 30% prawdziwych wód mineralnych.

Czytamy na wspomnianym już " Żywiec Zdrój" - " Krystaliczna górska woda źródlana" z zawartością w sumie składników mineralnych: 174,4 mg/l. My już wiemy. Że jest ich bardzo mało, czytamy dalej" produkt polecany przez Instytut Matki i Dziecka w żywieniu niemowląt". Znaczy to w domyśle, że woda ta winna być używana do gotowania pokarmów, dodawana do soków w celu ich rozcieńczenia przede wszystkim dla dzieci do 6 miesiąca życia z uwagi na niedojrzałość m.in. ich nerek i żołądka i stąd wynikającą zła tolerancję wody wysokozmineralizowanej. Ale zdjęcie młodej kobiety z dzieckiem malutkim na ręku na tejże etykiecie wyraźnie sugeruje, że jest woda i dla ciężarnych .

Opowiadała mi jedna pacjentka wieloródka, że ilekroć była na oddziale położniczym, widziała - i sama piła też - że wszystkie ciężarne piły zawsze tę wodę. Nie doczytały i nie zrozumiały mylącej ich informacji na etykiecie- wystarczyło ówczesne logo IM i D i wniosek: ta woda jest najlepszą woda dla ciężarnych. Zresztą - co tu dużo mówić- w oczekiwaniu na ważniejsze i najważniejsze przyszłe zdarzenie położnicze - kto by się takimi " drobiazgami " zajmował. Nie lekceważcie drobnostek. "Z drobnostek bowiem jest zbudowane piękno, a piękno nie jest drobnostką". To nie ja , to Michał Anioł Buonarotti powiedział tę maksymę wiecznie prawdziwą.

Wieloletni szef Instytutu Żywności i Żywienia profesor Światosław Ziemiański pisał kiedyś ; " Przeciętne dzienne zapotrzebowanie organizmu na wapń wynosi od 800- do 1200 mg. Zwiększa się ono u kobiet w czasie ciąży i karmienia piersią oraz u dzieci i młodzieży w okresie wzrostu. Głównym składnikiem tego pierwiastka są produkty mleczne ale i tak jego niedobór w przeciętnej diecie w Polsce dochodzi do 1/3 dziennego zapotrzebowania. Dlatego ważnym składnikiem pożywienia dostarczającym wapń dla organizmu mogą być wody mineralne mające w jednym litrze co najmniej 150 mg tego składnika mineralnego". A ile zawiera go woda Żywiec? Zaledwie 27,73 mg. Trzeba to podsumować i wyciągnąć jakieś wnioski. Oto one: kobiety ciężarne i karmiące powinny pic wodę mineralna średnio i

wysokozmineralizowaną o stałym i znanym składzie minerałów a nie źródlaną, która zawiera ich - o czym już wcześniej pisałem- bardzo mało i nie zawsze w takich samych ilościach.

A co z " Kropla Beskidu"? ( naturalna woda źródlana o zawartości minerałów 369 mg/l) - czytamy na etykiecie. Jedyna woda polecana przez Państwowy Zakład Higieny. A dalej już na stronie internetowej dalsze interesujące sentencje dotyczące tejże wody. " Kropla Beskidu" - to pierwsza w Polsce woda rekomendowana prze Państwowy Zakład Higieny - instytucje uznawana przez polskich konsumentów za najbardziej wiarygodna ( może w myśl znanego powiedzenia: " ciele wierzy" ) i w najwyższym stopniu gwarantującą jakość produktu. Rekomendacja ta wynika z wysokiej oceny wody ze źródła w Tyliczu, spełniania dodatkowych wymagań PZH oraz cyklicznie przeprowadzanych audytów wydobycia i butelkowania" Kropli Beskidu" czyż nie brzmi to cudownie podejrzanie? Instytucja państwowa oceniająca jakość wód butelkowanych - poleca jedną z nich. " Timeo Danaom et dona ferentes" - mawiali ongiś starożytni Rzymianie tzn.- " nie wierzę Danaom nawet wtedy gdy dary przynoszą ( wręczają) ". Danaowie dawno już wymarli zamiast nich mamy potężne lobby firm m.in. Coca Cola.

I na koniec jeszcze jedno: pić wodę gazowaną ( czym? dwutlenkiem węgla, czasami tlenem) czy niegazowaną. De gustibus non est disputandum. Jedni wola gazowana ( bo im się przyjemnie odbija). Z dziecięcych lat- i to wcale nie z czasów Najjaśniejszego Cesarza Franciszka Józefa - pamiętam taka kolorowa gazowana wodę. Otwierała się z hukiem. Już po jednym jej łyku wracała bąbelkami nie tylko przez nos ale i przez kanaliki łzowe połączone przecież z nosem na stałe. Ach, co to była za woda! Jeszcze dziś łza się w oku kręci na jej wspomnienie. Zamiast niej - mamy podróbki m.in. i amerykańskie, szkodliwe np. Seven Up.

Czy gazowane są szkodliwe dla zdrowia? Niekiedy tak: w chorobach żołądka ( nadkwasota), niewydolności oddechowej, zakwaszeniu organizmu - zdrowiej jest pic niegazowaną. Ale gazowana pita po posiłkach zwiększa diurezę przez co odtruwamy nasz organizm, co jest zjawiskiem korzystnym dla nas.

Dzieci nie powinny pic wody gazowanej( nie wspominając o Coca Coli i innych podobnych), bo zwykle piją ją szybko, stąd wytwarzana nadmierna ilość gazów w żołądku jest dla nich szkodliwa. Nie jest wskazane picie wody zwłaszcza zimnej w trakcie posiłków i po posiłkach bezpośredni. Źle to wpływa na trawienie pokarmów w żołądku.

I na koniec jeszcze krótkie resume:

Zanim kupimy wodę:

- przeczytaj dokładnie informacje na etykiecie i porównaj je z wiadomościami wyżej podanymi, a zatem:

- najpierw sprawdź zawartość składników mineralnych. Najzdrowsze wody mineralne zawierają ich powyżej 1000 mg w litrze

- korzystna dla zdrowia ilość ( Mg) to powyżej 50 mg w litrze

- wapnia ( Ca) - powyżej 150 mg w litrze

- siarczanów powyżej 250 mg

- wodorowęglanów powyżej 600 mg w litrze

Dużo takiej wody powinni pic chorzy cierpiący na nadkwasotę żołądka.

- chorzy na nadciśnienie tętnicze, cukrzycę lub i z niewydolnością krążenia( z obrzękami ukrytymi lub jawnymi) powinni wystrzegać się wody z dużą zawartością sodu ( Na ) - czyli powyżej 200 mg w litrze. Na zatrzymuje wodę - zwiększa objętość krwi i podwyższa tym samym ciśnienie tętnicze krwi.

- dla dzieci do 6 miesiąca życia najlepsza jest woda źródlana z dobrej sprawdzonej studni

( woda miejska wodociągowa jest wodą przemysłowo przetworzoną, okropna w smaku, w takich np. miastach jak Wrocław, Kraków, Warszawa itd. ). Dzieci od 6 miesiąca życia mogą już pić naturalna wodę mineralną niegazowaną.

- wód leczniczych nie należy beztrosko pic bez kontroli lekarza, zwłaszcza przez dłuższy czas. Maja bardzo dużo składników mineralnych, które łatwo można przedawkować w myśl powiedzenia " co za dużo, to niezdrowo "

- podczas upałów powinniśmy wypijać wodę z jak największa zawartością minerałów tj. powyżej 1000 - 1500 mg w litrze. Dotyczy to zwłaszcza sportowców wyczynowych, kobiet w ciąży i matek karmiących.

- unikaj wód kolorowych - po pierwsze nie wiadomo co w nich jest, a po drugie - ( litr takiej wody, to tyle kalorii ile daje przeszło 2 kilogramy kapusty kwaszonej, lub kotlet z indyka. Warto tu dodać, że objawami niedoboru wody w organizmie są: zmęczenie i wzrost łaknienia.

"I to by było na tyle" - jak zwykł mawiać - zapomniany już trochę profesor mniemanologii stosowanej Jan T. Stanisławski.

P.S. Zwracać uwagę na wszystko i starać się o najwyższa doskonałość w małych rzeczach. To wszystko co napisałem o wodzie, małą rzeczą nie jest. Wiedza o niej, codziennie stosowana, będzie procentowała najwyższą doskonałością jaką jest nasze zdrowie, najwyższy rodzaj szczęścia na tym świecie, nie tylko człowieka.

Jan Wróbel

Lekarz internista

Arkadia Polania